poniedziałek, 15 lipca 2013

Apel radnych do GDDKiA o lepsze oznaczenie Łodzi na drogach krajowych i autostradach



Pan
Lech Witecki
P.O. Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad



Łódź jest jednym z największych miast w Polsce, a wkrótce w okolicach naszego miasta skrzyżują się dwa najważniejsze drogowe szlaki komunikacyjne naszego kraju. Niestety, ze smutkiem stwierdzamy, że na wielu drogach krajowych i na autostradach nie można znaleźć oznakowania wskazującego drogę do Łodzi.

Zwracamy się do Pana z uprzejmą prośbą o spowodowanie aktualizacji oznakowania na drogach krajowych i autostradach dotyczących dojazdu do naszego miasta. W szczególności prosimy o oznaczenie Łodzi na autostradzie A2 (na odcinku Świecko – Konin). Jadąc autostradą A2 z zachodniej granicy Polski lub z Poznania – nie znajdziemy Łodzi na drogowskazach. Nazwa „Łódź” pojawia się dopiero na odcinku Konin – Stryków. Podobnie jest na wielu innych szlakach komunikacyjnych. Liczymy, że Łódź – trzecie co do wielkości miasto Polski, a także stolica regionu leżącego w samym centrum naszego kraju zostanie wkrótce lepiej oznaczona na polskich drogach. Ułatwi to podróż turystom, ale także poruszającym się po Polsce przedsiębiorcom. 


Z poważaniem
 
Tomasz Kacprzak
Mateusz Walasek
Małgorzata Bartosiak
Karolina Kępka
 
Radni Rady Miejskiej w Łodzi 

 
Do wiadomości:

- Sławomir Nowak, Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej

sobota, 8 czerwca 2013

Oświadczenie w sprawie filmu "Tumult nad Łodzią"

Ze zdumieniem przyjęliśmy cytowaną w tekście „Tumult nad Łodzią. Żydowicz i Kropiwnicki na premierze” w Gazecie Wyborczej z 06.06.2013 r. wypowiedź Pana Leszka Ciechońskiego – reżysera filmu o próbie wymuszenia na łodzianach finansowania przedsięwziąć związanych z fundacją „Tumult” jakoby pomimo wielu próśb radni przeciwni zmarnotrawieniu pieniędzy łodzian nie odpowiedzieli na zaproszenia do udziału w filmie.
 
W związku z tym jako radni Rady Miejskiej w kadencji 2006-2010r. którzy głosowali przeciwko przekazaniu środków pochodzących z płaconych przez łodzian podatków na pozbawiony realnych podstaw finansowych projekt firmowany przez Pana Marka Żydowicza oświadczamy, iż nikt nigdy nie kierował do nas prośby o udział w filmie Pana Leszka Ciechońskiego.

W odniesieniu do tej sytuacji jako żywo przypomina się scena z filmu „Miś” Stanisława Barei, w której Reżyser przedstawiając wizję filmu pokazującego w sposób zakłamany rzeczywistość Polski międzywojennej mówi: „Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu”. Zdziwienie może budzić, iż ktoś twierdzący, że zajmuje się dokumentowaniem rzeczywistości, posługuje się metodami propagandowymi, które już ponad trzydzieści lat temu były w odbiorze społecznym skompromitowane i które obśmiewał Mistrz Bareja.
 
Marcin Bugajski
Bartosz Domaszewicz
Tomasz Kacprzak
Karolina Kępka
Agnieszka Nowak
Mateusz Walasek 

niedziela, 28 kwietnia 2013

Jerzy Kropiwnicki chce zostać celebrytą


Jerzy Kropiwnicki znowu zaskakuje. Dawniej, gdy był prezydentem Łodzi przyzwyczaił nas do „bizantyjskiego” sposobusprawowania władzy. Czapki, szarfy, prezydenckie „trony” zamiast krzeseł oraz podążający za nim strażnicy miejscy ze sztandarem to była codzienność. A przy tym – jak zwykle - buta i arogancja. Pamiętamy, że dr Kropiwnicki wolał długiewojaże po całym świecie niż zwykłe zarządzanie miastem za które byłodpowiedzialny. Zamiast zająć się sprawami łódzkiego MPK, czystością miasta czyteż remontami kamienic – nieobecny wciąż w Łodzi prezydent zafundował nam między innymi kontrowersyjną fontannę na placu Dąbrowskiego, którą dziś… sam krytykuje.
 
To krótkie przypomnienie czemu 17 stycznia 2010 roku ponad 120 tysięcy łodzian odwołało Jerzego Kropiwnickiego z funkcji prezydenta miasta. Warto pamiętać, że Jerzy Kropiwnicki ustanowił wyjątkowy „rekord”: więcej osób głosowało za jego odwołaniem niż za wyborem na prezydenta Łodzi. A co dziś? Przy okazji kolejnej referendalnej próby były prezydent próbuje recenzować obecne władze miasta. Najwięcej uwagi skupia na Radzie Miejskiej, ale to zrozumiałe - w końcu podczas swoich rządów dr Kropiwnicki pozostawał w stałym konflikcie z radnymi różnych opcji. Najwidoczniej wciąż nie może pogodzić się z tym, że prezydent miasta to nie władca absolutny i są dwa organy władzy w mieście: wykonawczy i uchwałodawczy.
Ale dziś Jerzy Kropiwnicki nie kończy na samym recenzowaniu. Najwidoczniej dziś zapomniał już o swoim referendum oraz o porażce swojego projektu politycznego i postanowił zostać celebrytą. W jednej z łódzkich gazet możemy zobaczyć jak były prezydent zuśmiechem na ustach pozuje na tle pięknej klatki schodowej łódzkiego oddziału NBP. Upodobania do przepychu jak widać zostały. Rozdział „bizantyjskiej” prezydentury mamy już za sobą. Na szczęście dla Łodzi - jest to rozdział zamknięty.

sobota, 10 listopada 2012

Retkinia nie jest już w mieście? Czyli jak zostałem radnym z „obszarów uzupełniających"

Na ostatniej Sesji Rady Miejskiej w Łodzi rozpoczęliśmy dyskusję o „Polityce Miasta Łodzi dotyczącej przestrzennego rozwoju 2020+”. Projekt był prezentowany przez Dyrektora Biura Architekta Miasta Marka Janiaka. Zakłada on osiągnięcie trzech celów: rozkwit centrum miasta, ograniczenie zjawiska „rozlewania się miasta” oraz „ świadome, identyfikujące się z Łodzią społeczeństwo”. Cele są bardzo ogólne i trudno się z nimi nie zgodzić. Dziś wreszcie dużo się robi, aby rewitalizować łódzkie Śródmieście, które przez lata było bardzo zaniedbane. Na szczególną uwagę zasługuje Program Mia100 Kamienic, który jest sztandarowym projektem Prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. Jeśli dodamy do tego programy „Strych” oraz „Remontuj i miej” to tworzy nam się nowy system wspierania rozwoju centrum miasta. Aby te cele można było szybko zrealizować muszą być do tego wykorzystane właściwe narzędzia, w tym dobre uchwały Rady Miejskiej. I tu w przypadku projektu uchwały autorstwa Marka Janiaka mam kilka uwag – zarówno formalnych jak i merytorycznych. Zacznę od uwag formalnych.

Ustawa z 27 marca 2003 roku o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym jasno stanowi jakimi narzędziami posługują się gminy w określaniu polityki przestrzennej. Są to studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. O ile Studium Uwarunkowań nie jest aktem prawa miejscowego i określa politykę przestrzenną to „miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego” kształtują, wraz z innymi przepisami, sposób wykonywania własności nieruchomości. Chciałbym przypomnieć, że Rada Miejska w 2010 roku przyjęła Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, którego przygotowanie trwało kilka lat i które było poddane konsultacjom społecznym. Radni rozpatrzyli szereg uwag i przyjmując Studium określili politykę przestrzenną na najbliższe lata.

Dziś Dyrektor Marek Janiak, któremu Studium jak widać nie za bardzo się podoba, chce iść na skróty i przygotował projekt uchwały, którego podstawą prawną nie jest ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, a przepisy ustawy o samorządzie gminnym o przyjmowaniu „programów gospodarczych”. Polityka przestrzenna miasta z pewnością nie jest programem gospodarczym. Zastanawiam się dziś, czy Rada może w ogóle taką uchwałę podjąć i jak ją pod kątem prawnym oceni organ nadzoru czyli Wojewoda Łódzki. Uważam, że jeśli panu Dyrektorowi Janiakowi nie podoba się obecne Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego to powinien nakłonić Panią Prezydent do próby jego zmiany, a to przewidziane jest w ustawie określoną procedurą. Dlatego też zastanawiam się czy nie lepiej aby taki projekt, jeśli w ogóle ma być dalej procedowany, powinien mieć formę niezobowiązującego stanowiska Rady bądź być kierunkami działania dla Prezydenta Miasta.

Kolejne moje wątpliwości budzi „skuteczność” samej uchwały, którą proponuje Dyrektor Janiak. Projekt zakłada między innymi, że na „obszarach uzupełniających miasta”, czyli np. na Retkini, Teofilowie, Widzewie Wschodzie, Chojnach, Olechowie czy Janowie nie powstanie już żadne budownictwo wielorodzinne. Takie budynki mają powstawać wyłącznie w granicach „strefy miejskiej”, wyznaczonej wewnątrz kolei obwodowej. Ale jak egzekwować takie zapisy bez miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, a te, jak jest napisane w projekcie uchwały, dla „obszarów uzupełniających miasta” mają być przygotowywane na samym końcu. Tak więc – projekt uchwały coś „ogranicza”, ale w sumie to nie ogranicza, ponieważ w Studium uwarunkowań bądź w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego są inne zapisy. Co więcej, w przypadku braku miejscowych planów (a one jeśli już są to akurat dla Łodzi są wyjątkiem) dla takich terenów wydawane są warunki zabudowy. I będą z pewnością te warunki zabudowy korzystne dla każdego inwestora jeśli w okolicy jest podobne budownictwo. Tak więc, projekt autorstwa Marka Janiaka nie wstrzyma rozbudowy miasta na jej peryferyjnych osiedlach, a wywoła jedynie informacyjny chaos.

Teraz kilka uwag merytorycznych. Głównym celem projektu jest „zrównoważone miasto kompaktowe, czyli rozwój miasta do wewnątrz”. Rozumiem potrzebę promowania inwestycji w Centrum, w tym inwestycji mieszkaniowych, ale pamiętajmy, że jeśli opowiadamy się za zrównoważonym rozwojem to nie możemy całkowicie ograniczać łodzianom możliwości rozbudowy poza centrum miasta. Tym bardziej, że w projekcie uchwały czytamy: „Zrównoważony rozwój miasta oznacza maksymalne wykorzystanie terenów już zurbanizowanych”. Z tezą tą zgadzam się całkowicie, co więcej wszyscy wiemy, że tereny zurbanizowane znajdują się nie tylko w centrum miasta, ale także na łódzkich osiedlach. Zresztą tereny te dokładnie są opisane w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego i obejmują co oczywiste łódzkie osiedla mieszkaniowe.

Nieporozumieniem moim zdaniem jest podział, którego dokonał Marek Janiak na „tzw. strefy”. I tak Retkinia, Karolew, Os. Montwiłła - Mireckiego, Teofilów, Widzew Wschód, Chojny, Olechów czy Janów nie są częścią „strefy miejskiej”, a … są „Obszarami Uzupełniającymi”. Strefa miejska za to otacza „strefę wielkomiejską”, czyli ulicę Piotrkowską i okolice. Przyznam, że do tej pory sądziłem, iż jestem miejskim radnym z Retkini i Złotna, a teraz dowiaduję się, że Retkinia to nie miasto tylko jakieś tereny uzupełniające, które zostały następująco określone: „Znaczna ich część znajduje się w początkowej fazie urbanizacji, w jej najgorszym wydaniu – chaotycznej zabudowy przedmieść – niekontrolowanej zabudowy jednorodzinnej, składowo-magazynowej, przemysłowej oraz monofunkcyjnych osiedli mieszkaniowych, nieposiadających cech miejskich”.

Wrzucenie do jednego worka wielkich osiedli mieszkaniowych ze spokojną zabudową terenów rolniczych w Łodzi jest niewłaściwe. Ciekawostką jest natomiast, że Radogoszcz został uznany za „strefę miejską”, mimo iż osiedle to niewiele różni się od Retkini. Jedynym argumentem Marka Janiaka do zaliczenia jednego z tych osiedli do strefy miejskiej jest przebieg linii kolejowych. Ta magiczna granica tzw. Kolei obwodowej nie powinna mieć decydującego wpływu na obecny rozwój Miasta, ponieważ jak słusznie stwierdził na ostatniej sesji radny Mateusz Walasek dzisiejsza polityka przestrzenna Łodzi nie może posiłkować się plonem pracy inżyniera kolejowego z przełomu XIX i XX wieku oraz interesów carskiej administracji i fabrykantów.

Kolejną moją uwagą do tego projektu uchwały jest brak propozycji dla osób, które chcą budować w Łodzi domy jednorodzinne. Czytając ten projekt nie znajdziemy żadnej propozycji. A to wielki błąd. Władze okolicznych gmin z pewnością już zacierają ręce i liczą na szybkie przyjęcie tego projektu uchwały. Być może nawet, gdybyśmy go przyjęli w tym kształcie to dostaniemy od naszych sąsiadów skrzynkę szampana(!) Pamiętajmy, że dziś Łódź ma duży problem z migracją mieszkańców do okolicznych gmin. Wielu łodzian kupuje nieruchomości w Konstantynowie Łódzkim, Aleksandrowie, gminie Zgierz czy Nowosolnej. Na razie dotyczy to głównie budownictwa jednorodzinnego, ale jak ruszy Łódzka Kolej Aglomeracyjna można się spodziewać, że wielu łodzian ze względu na tańsze mieszkania w Pabianicach, Zgierzu czy innych gminach będzie wolała dojeżdżać do pracy pociągiem niż kupować mieszkania w Łodzi. I z tym wyzwaniem musimy się zmierzyć. Dlatego uważam, że polityka miejska dotycząca budownictwa jednorodzinnego oraz wielorodzinnego nie może być tak restrykcyjna i warto wykorzystać obecne tereny wyposażone przez Miasto w infrastrukturę do przyciągania inwestorów. Pamiętajmy także, że część łodzian nie chce mieszkać w kamienicy w Śródmieściu i woli spokojniejsze osiedla wielorodzinne poza ścisłym centrum bądź budownictwo jednorodzinne na obrzeżach. Łodzianie mają do tego prawo. Jeśli władze Łodzi nie będą miały dla własnych mieszkańców dobrej propozycji – stracimy kolejnych łodzian na rzecz okolicznych gmin. A nam przecież o to chyba nie chodzi, prawda? W Łodzi obecnie żyje około 682 tys. osób i co kwartał jest nas o 2 tysiące mniej. Okoliczne gminy takiego problemu demograficznego nie mają.

Wydaje mi się, że o polityce przestrzennej dziś tak naprawdę nie trzeba za wiele dyskutować. Trzeba działać. Uważam, że lepiej byłoby aby dziś pan Marek Janiak, Dyrektor Biura Architekta Miasta, skupił się na opracowywaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla Łodzi, w szczególności na miejscowych planach dotyczących Nowego Centrum Łodzi. Radni od ponad dwóch lat czekają na dwa projekty planów i jak na razie ich nie ma. A skoro uważamy, że naszym priorytetem jest Centrum Miasta to plany miejscowe powinny być już gotowe. A nie są. I temu proponuję poświęcić się pracownikom Biura Architekta Miasta i Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rada Miejska to nie Hyde Park

W związku z listem otwartym pana Marka Żydowicza przypominam, iż przekazywanie zaproszeń na Sesję Rady Miejskiej jest kompetencją przewodniczącego Rady. Zwołujący ostatnią nadzwyczajną Sesję Rady wiceprzewodniczący Rady pan Grzegorz Matuszak nie zapraszał pana Marka Żydowicza na Sesję. Tak więc, pan Marek Żydowicz nie był na sesji gościem.

Informuję, iż mając na uwadze powagę obrad Rady Miejskiej i pamiętając ostatnie wystąpienie pana Marka Żydowicza na Sesji Rady Miejskiej w Łodzi zakończone niestosownym zachowaniem z Jego strony, a także zachowaniem pana Marka Żydowicza na posiedzeniu Komisji Rozwoju i Działalności Gospodarczej łódzkiej Rady Miejskiej, które zakończyło się awanturą i wyproszeniem pana Żydowicza z obrad Komisji, postanowiłem nie udzielać głosu panu Markowi Żydowiczowi.

Informuję także, iż moja polemika z panem Markiem Żydowiczem odnośnie innych spraw związanych z prowadzoną przez Pana Prezesa spółką nastąpi po zakończeniu postępowania prokuratorskiego.



Tomasz Kacprzak

Przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi